Dzisiaj jest: sobota, 21 października 2017 r.

W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Nasza strona wykorzystuje pliki cookies m.in. do celów statystycznych. Więcej szczegółów na podstronie: "Polityka Prywatności". Korzystając ze strony wyrażasz zgodę na używanie cookie, zgodnie z aktualnymi ustawieniami przeglądarki. Jeśli nie wyrażasz na to zgody, wyłącz obsługę cookies w ustawieniach Twojej przeglądarki.

sobota, 16 wrzesień 2017 22:10

Młodzi nadzieją misji - Refleksje wokół papieskiego orędzia misyjnego

To było kilkanaście lat temu, gdy korzystałem z życzliwości księży kombonianów w Warszawie i nocowałem w ich domu w ramach studiów doktoranckich na UKSW. Wówczas przed Światowym Dniem Misyjnym cała ich wspólnota zebrała się w kaplicy i medytowała papieskie orędzie na Niedzielę Misyjną. Potem dzieliliśmy się swoimi refleksjami, a za kilka dni kombonianie wyruszali z kazaniami i animacją misyjną do parafii w Polsce.

 

Wtedy pomyślałem sobie: „To jest idealny sposób i właściwe wykorzystanie tego ważnego papieskiego przesłania”. Ten przykład i to wspomnienie do dzisiaj jest dla mnie wzorcem do naśladowania. Uważam, że każda katolicka grupa apostolska czy wspólnota, duchowny, misjonarz czy biskup powinien w ten sposób podejść do papieskiego orędzia przed Niedzielą Misyjną: przeczytać, przemedytować i zapytać innych o refleksje.

 

Zanim jednak pochylimy się nad tegorocznym orędziem, cofnijmy się na chwilę do historii. Światowy Dzień Misyjny został ustanowiony w Kościele powszechnym w dniu 14 kwietnia 1926 r. przez papieża Piusa XI (w Polsce tzw. Niedziela Misyjna rozpoczyna Tydzień Misyjny). Dzień ten przypada corocznie w przedostatnią niedzielę października i są z nim bardzo ściśle związane misyjne orędzia. Autorem misyjnych apeli i radiowych orędzi w latach 1930-1964 była Kongregacja Ewangelizacji Narodów – zazwyczaj jej sekretarz. Przypuszczalnie w latach 1927, 1928 i 1929 nie było takich apeli. Pierwszy z nich został oficjalnie wygłoszony 26 września 1930 r., a wystosował go sekretarz kongregacji kard. Carlo Salotti (1870-1947). W sumie Kongregacja Ewangelizacji Narodów wystosowała 44 orędzia misyjne. Zawierają one wypowiedzi papieży dotyczące misji oraz listy, które przychodziły do kongregacji. Z czasem opracowanie orędzi na Światowy Dzień Misyjny przejęli od kongregacji kolejni papieże: Jan XXIII, Paweł VI, Jan Paweł II, Benedykt XVI i Franciszek. Pierwsze papieskie orędzie wystosował Jan XXIII w dniu 22 października 1960 r. i było ono jedynym za jego pontyfikatu.

 

Rozważania nad tegorocznym papieskim misyjnym przesłaniem chciałbym ukazać w kontekście mojej niedawnej wizyty w Angoli, w Malange (ok. 400 km na wschód od Luandy, stolicy kraju). Papież Franciszek w swoim ostatnim orędziu stawia działalność misyjną w centrum wiary chrześcijańskiej, podkreślając jednoznacznie, że gdyby Kościół nie był misyjny, „to nie byłby on Kościołem Chrystusa, ale stowarzyszeniem pośród wielu innych, które bardzo szybko wyczerpałoby swój cel i zanikło”. I to jest ważne wsparcie dla wszystkich misjonarzy i animatorów misyjnych.

 

Moją uwagę przykuło papieskie stwierdzenie, że „Ewangelia jest Osobą, która stale daje siebie i nieustannie zachęca tych, którzy ją przyjmują z wiarą pokorną i wyrażającą się w czynach, do dzielenia swojego życia”. To dzielenie staje się możliwe dzięki sakramentowi bierzmowania oraz przez Eucharystię.

 

Zaraz przywołuje mi to obraz tak wielu bierzmowanych w naszych diecezjach, taka wielka „Armia Pana”, wychodząca z naszych kościołów i wyruszająca w codzienne życie z mocą Ducha Świętego, głównego propagatora misji. Czy jednak podejmują oni, jak i my wszyscy bierzmowani, trud dawania Ewangelii-Osoby innym ludziom?

 

Papież w swoim orędziu wspomina o młodych, którzy są „nadzieją misji”. Pisze to w kontekście przyszłorocznego synodu biskupów, który będzie poświęcony młodzieży. Jest to ważny głos papieski, który pewnie ciągle czeka na systemowe rozwiązanie w ramach duszpasterstwa młodzieży. Co zatem mamy zrobić, aby młodzież taką nadzieją misji się stawała?

 

W tym roku będąc z biskupem na bierzmowaniu w jednej z parafii, zaproponowałem bierzmowanym, ich rodzicom oraz świadkom podjęcie duchowej adopcji jednego z misjonarzy pochodzących z archidiecezji gnieźnieńskiej. Inicjatywa ta została nazwana „Patronat misyjny w rodzinie”. Poinformowałem, że po Mszy św. będę stał przed kościołem i kto będzie chciał podjąć się takiego patronatu, niech śmiało do mnie podejdzie. I jaki był efekt? Podeszły cztery osoby, w tym dwie przebywające na emigracji w Anglii, ale żaden z bierzmowanych. Może to tylko przypadek? A może szerszy problem animacji misyjnej wśród osób przygotowujących się do bierzmowania?

 

 

Teraz inny przykład, tym razem pozytywny. W ubiegłorocznych Światowych Dniach Młodzieży w Krakowie brała udział grupka młodzieży z Angoli, z Malange, która przyjechała ze swoją opiekunką s. Krystyną Zachwieją, franciszkanką misjonarką Maryi (rodem z Gniezna). Zwróciła się ona do abp. W. Polaka z prośbą o pomoc w przyjeździe delegacji z jej obecnej parafii. I tak się stało. Diecezja zasponsorowała bilety dla pięcioosobowej grupy. Jedna z uczestniczek po powrocie do domu tak rozbudziła wśród swoich rodziców wiarę, że postanowili po wielu latach przyjąć sakrament małżeństwa. Z kolei chłopak po wizycie na Światowych Dniach Młodzieży stał się ambasadorem naszej ojczyzny i u nas chce studiować. To taki jeden z małych owoców tego młodzieżowego światowego spotkania. Stąd też warto i trzeba inwestować w młodzież, pogłębiając jej wiarę i świadomość misyjną, ale nigdy też nie należy zapominać o tym drugim, bardzo ważonym kierunku naszej ewangelizacji, jakim jest małżeństwo i rodzina.

 

Kolejna moja myśl płynąca z orędzia to ukazanie współczesnych podstaw Miłosiernego Samarytanina i Dobrego Pasterza. Papież wymienia tutaj studenta z Sudanu Południowego, z plemienia Dinka, który za cenę własnego życia chroni zagrożonego śmiercią studenta z wrogiego plemienia Nuer. Następnie daje przykład celebracji eucharystycznej „w Kitgum, w północnej Ugandzie, zroszonej wówczas krwią przez okrucieństwo grupy rebeliantów, gdy misjonarz kazał ludziom powtarzać słowa Jezusa na krzyżu: «Boże mój, Boże mój, czemuś mnie opuścił?», jako wyraz rozpaczliwego krzyku braci i sióstr ukrzyżowanego Pana. Celebracja ta była dla ludzi źródłem wielkiej pociechy i męstwa”.

 

 

Będąc w Angoli poznałem historię współczesnej męczennicy z Malange – Domingas Jose Cardoso. Usłyszałem ją z ust matki dziewczyny. W czasie trwania wojny domowej w Angoli (konflikt trwał z przerwami od 1975 r. do 2002 r.) do wioski położonej w pobliżu Malange 11 listopada 1992 r. przyjechali żołnierze. Jednemu z nich spodobała się Domingas, szesnastoletnia dziewczyna, głęboko wierząca katoliczka. Zapytał, czy ma narzeczonego. Zgodnie z prawdą (była już komuś przeznaczona) odpowiedziała, że ma. Nie dowierzając, zapytał innych czy to prawda, a koledzy i koleżanki potwierdzili jej słowa. Ostatecznie żołnierz odpowiedział, że nic go to nie obchodzi i zabiera ją ze sobą. Domingas, starając się uchronić przed najgorszym, z nieprawdopodobną odwagą stawiała opór. Powiedziała, że nie może tego uczynić, ponieważ ma już narzeczonego i jest katoliczką. Mężczyzna okazał się niewzruszony. Zagroził dziewczynie, że jeśli nie pójdzie z nim, zabije ją. Domingas, choć była jeszcze bardzo młoda, doskonale zdawała sobie sprawę, co się wydarzy, jeśli pójdzie z tym mężczyzną. Tak bardzo chciała obronić swą czystość, że bez wahania postanowiła oddać za to swoje życie. Powiedziała, że może ją zabić, „ale proszę, abym przed śmiercią mogła się pomodlić”. Zaskoczony żołnierz wyraził zgodę. Uklękła więc i zaczęła się modlić. Mężczyzna stawał się coraz bardziej nerwowy i powtarzał, żeby już skończyła: „To trwa zbyt długo!”. Mimo to dziewczyna poprosiła, żeby mogła jeszcze zaśpiewać pieśń. Jednak dla niego było to zbyt wiele. Z wściekłością wyjął pistolet i zranił ją w nogę, a ona tylko krzyknęła z bólu i dalej się modliła. To jeszcze bardziej go rozwścieczyło, wystrzelił więc drugi raz, tym razem kula przebiła serce…

 

Domingas pochowano na skromnym cmentarzu w pobliżu wioski. Dzięki staraniom miejscowego biskupa na jej grobie położono cementową płytę z krzyżem i napisem świadczącym o jej heroicznej śmierci w obronie czystości. Obecnie trwają modlitwy o beatyfikację dziewczyny. Angola, choć to najbardziej katolicki z afrykańskich krajów, nie ma jeszcze świętych ani błogosławionych. Być może Domingas będzie pierwszą spośród angolańskiego narodu wyniesioną na ołtarze?

 

To są moje refleksje na temat tegorocznego orędzia misyjnego, a jakie będą Twoje?

Koniecznie przeczytaj to orędzie i dokonaj własnej refleksji.

Do tego bardzo Cię, Drogi Czytelniku, zachęcam i o to proszę.

 

Ks. Dr Hab. Franciszek Jabłoński

 

 

tekst i zdjęcia:  Ks. Dr Hab. Franciszek Jabłoński

1
2
3

Reklama Sponsorów:
Najbliższe Wydarzenia
Brak wydarzeń
Kalendarz
Szybki Kontakt

Archidiecezjalny Dom Rekolekcyjny

Rościnno 1, 62-085 Skoki

E-mail: domrekolekcyjny@roscinno.pl

Tel: 665 831 865

Przyjaciel Domu
Osoby, firmy oraz instytucje, które wsparły nasz Dom Rekolekcyjny:

ZOBACZ TUTAJ
Polecamy

Licznik
3070682
Dziś
Wczoraj
W tym tygodniu
W tym miesiącu
Od początku
3489
4019
27853
66260
3070682